Restauracja Mistrzów podczas turnieju siatkówki plażowej FIVB BEACH VOLLEYBALL SWATCH WORLD TOUR 2011 to miejsce i wydarzenie. Miejsce gdzie kształtowane są produkty w zaplanowaną kulinarną koncepcję, toczy się walka z czasem. Wydarzenie, które wśród uczestniczących przynosi tak wiele emocji, co rozgrywki na plażowych boiskach.
Koniec lipca tego roku przyciągnął do Starych Jabłonek (województwo warmińsko-mazurskie) rzesze miłośników siatkówki plażowej oraz cały zastęp kucharzy, których zadaniem było zadbać o kubki smakowe kibiców i sportowców. Mieliśmy przyjemność uczestniczyć w tym wydarzeniu - Rafał jako jeden z szefów kuchni, a ja jako kibic i miłośniczka fotografowania pracy w kuchni ;-) Starałam się dzielić czas pomiędzy trybuny i Restaurację, a nie zawsze było to łatwe, zwłaszcza w sobotę, kiedy trwały podwójne rozgrywki – Rafała na kuchni oraz półfinały i finały na stadionach. Był to również dzień największej ilości kibiców, a tym samym największego ruchu w restauracji.
Każdy dzień w Restauracji podlegał innemu regionowi kulinarnemu Polski i dowodzącemu szefowi lub szefów kuchni. W przeciwieństwie do lat ubiegłych zwrócono się do naszej rodzimej kuchni. I bardzo dobrze. Na co dzień konsumenci zafascynowani kuchniami obcych narodów powinni mieć częściej możliwość kosztowania polskich specjałów lub wariacji na ich temat. I mimo nieudanej pogody ta koncepcja odniosła sukces. W ciągu pięciu dni Restauracja ugościła prawie 1200 smakoszy wydając około 5 tysięcy dań.
A oto jak kształtowało się Menu w poszczególnych dniach:
Na plakacie od lewej: Tomasz Deker, Marek Widomski, Rafał Targosz, Jarosław Uściński, Dariusz Struciński, Marcin Paździor, Karol Okrasa
Czasem z trudem balansowałam pomiędzy biegającymi kucharzami. Często z tego rezygnowałam, nie chcąc im przeszkadzać. A trzeba dodać, że poza dowodzącymi szefami w kuchni pracowało kilku kucharzy wspomagających oraz siedmiu najlepszych uczniów szkół gastronomicznych.
Kiedy do restauracji wchodzi jednocześnie 150 gości rzeczywiście rozpoczyna się walka z czasem.
Rafał opisuje to tak:
Wiemy na co jesteśmy przygotowani. Wszystko opiera się na poszczególnych elementach składanki (działy, stacje, każdy ma swoje stanowisko). Grupa przystawek, zup, dań głównych, deserów i "wydawka" plus osoby, które są gotowe do podejścia w sytuacjach ekstremalnych. I dodatkowo ludzie, którzy pracują nad produkcją na dzień następny.Tutaj nie ma czasu na błąd, na opóźnienia. Czasem brak jednego składnika-ogniwa potrafi wstrzymać cały ciąg kuchennego łańcucha. Ważne aby umieć z tego wybrnąć i walczyć dalej.
Nieczęsto mamy okazję razem pracować. Każdy z nas mieszka w innym mieście, prowadzi inną kuchnię, zarządza innym miejscem. Wyobraźmy sobie kilku szefów w jednej kuchni, kiedy danego dnia tylko jeden z nich zarządza i kieruje pracą innych, nadaje tempo, wydaje polecenia. Trzeba się podporządkować, innym razem trzeba umieć szefami pokierować. To nam się udało. Mało tego, atmosfera była często dość wesoła. I choć na co dzień przyjaźnimy się, takie sytuacje jeszcze bardziej nas zbliżają - komentuje Rafał.
Na zdjęciu od lewej: Michał Gałązka, Dariusz Struciński, Marek Widomski, Jarosław Uściński, Marcin Zakrzewski, Grzegorz Labuda, Łukasz Pielak, Rafał Targosz, Karol Okrasa, Marcin Paździor
Sobotni wieczór wieńczyła gala pod gołym niebem, z imponującym tortem w kształcie siatkarskiego boiska. I nawet kiedy spadł rzęsisty deszcz, nie przeszkadzało to zabawie tańczących na parkiecie. Taniec w deszczu to jest to! ;-)
Półfinały i finały mężczyzn w niedzielę doprowadziły naszych sportowców do drugiego miejsca na podium. Trzeba być rzeczywiście Mistrzem, aby umieć zapozować do zdjęcia podczas rozgrywki ;-)
Na zdjęciu: Mariusz Prudel
Więcej zdjęć dostępnych jest w galerii Facebook:
Zapraszam również do obejrzenia meriału przygotowanego dla onet.pl przez Monikę Podyma-Rabiega (po kliknięciu na obrazek nastąpi przekierowanie na onet.pl)
Komentarze
Rzadkość widzieć w jednym miejscu silną grupę. Ilość dań wydawanych dziennie (takich dań) POWALA!
Prawdopodobnie, nie uda mi się w życiu skosztować tego menu (mam na myśli - ugotowanego przez konkretnych mistrzów), nawet w małej części. Natomiast jako, że większość tych potraw jestem w stanie sobie kojarzyć smakowo, będę starał się stworzyć osobiście, oczywiście w miare możliwości surowcowych.
Natomiast intrygują mnie szczególy, o których opisanie lakoniczne, poproszę Pana, jeżeli to nie jest tajemnicą zawodową. Chodzi mi o :
1/ środa - duszona mloda kapusta z puree to młoda kapusta "zaciągnięta" puree ziemniaczanym ?
2/ piątek - niechże dorsz ma polędwicę, ale co to jest puder bekonowy?
3/ sobota - Rafał Targosz - co to jest sos z sałaty?
4/ niedziela - Okrasa, Struciński - puree z marchewki jest z sosem z buraków, czy też sandacz jest z sosem z buraków?
Będe Panu ogromnie zobowiązany za odpowiedź, jeżeli można na adres prywatny.
Chciałbym Panu przesłac również moje uwagi na temat menu tej niesamowitej imprezy, jako że intencje surowcowe są rzeczywiście, w wiekszości bardzo polskie. I chwała za to gotującym!
Pozdrawiam
zk
Dodaj nowy komentarz