Szukaj
Strona główna
O mnie
Artykuły
Magia gotowania
Twoja kuchnia
FoodKultura
Strona główna
›
Magia gotowania
› PRZEPISY ›
wyświetl wszystkie
Składnik główny
Rodzaj dania
Śniadania
Przekąski
Sałaty/Sałatki
Zupy
Ryby i owoce morza
Mięsa
Ciasta
Desery
Inne
Grzanki z anchois i purée w stylu brandade
Żur wigilijny z grzybami
Wigilijna zapiekanka z fasolą
Szaszłyki z kaczki i suszonych śliwek
Dorada z cytrynowym masłem na ziemniaczanym purée
Ziemniaczana zapiekanka z łososiem i porem
Tarta z duszoną cebulą i ziemniakami
Ziemniaczany krem z placuszkami i tymiankiem
Kopytka z borowikami i orzechami włoskimi
Plastry wędzonego łososia z dużymi chipsami ziemniaczanymi i jogurtowym dipem
English?
Loading Google Translator...
Zostańmy w kontakcie
Tagi
Boże Narodzenie
Ciasta
ciasto drożdżowe
Ciasto kruche
Czekolada
grzyby leśne
kuchnia francuska
kuchnia polska
Majówka
orzechy
owoce morza
pieczywo
Podróże kulinarne
Przepisy podstawowe
Restauracja
Sylwester
szpinak
tarta
Wielkanoc
Wigilia
łosoś
więcej tagów
Najnowsze wpisy
W sezonie
Reklama w internecie
Goście ArtKulinariów napisali:
Fajnie, że grono miłośnikow tej tarty powiększa się ;-)
Tarta z rabarbarem i karmelizowanymi jabłkami
bajecznie pyszna tarta!!! a karmelizowane jabłka?? poezja. z tym, ze ja zamiast bialego uzylam cukru brazowego i zamiast osemek karmelizowalam plastry jablka :)
Tarta z rabarbarem i karmelizowanymi jabłkami
Słodka, ja używam 30-tki w kubeczku.
Tarta z masą karmelową i czekoladowym ganache
Smietana 30% slodka UHT czy kwasna?
Tarta z masą karmelową i czekoladowym ganache
Miałem się nie odzywać, jako zatwardziały konserwatysta w sztuce gotowania. Aleć prawdą jest, że poszukiwania są potrzebne. Bez poszukiwań jedli byśmy dzika z nad ogniska, ewentualnie schabowy panierowany z kostką. Rzecz w tym, że po obejrzeniu doskonałych zdjęć potraw, a szczególnie po odczytaniu ich barokowych nazw, dodawszy do tego informację o doborze do dania koniaku Martell - poczyłem się prawie oszukany. Jeszcze raz, kolejny raz pod niebanalną oprawą zamku RYN, koniaku Martell, bardzo profesjonalnego jury, odbywa się czynienie, zupełnie niezrozumiałych dla amatora sztuki kucharskiej, kompozycji już nie smakowych a wizualnych. Niestety a może stety, surowe i uczciwe oko kamery ukazuje radosną twórczość przyszłych mistrzów kuchni molekularnej, gdzie nawet picassowska optyka rumieni się wstydliwie. Aczkolwiek wiadomym, że mistrz Picasso genialnym naturalistą, zanim przyjął optykę wielowymiarową, był! Poza nielicznymi potrawami ( słusznie nagrodzonymi), większość nie przedstawia najmniejszej koncepcji wizualnej, widać rażące braki techniczne, pominę skojarzenia surowcowe - fachowcem tej sztuki jestem żadnym. Ale największym oszustwem jest zestawianie koniaków Martella do wykonanego dania! Szlachetne trunki mają to do siebie, że wczucie się w ich niebiański smak, zapach, charakter wymaga w drodze kontestacji smakowej, wieloletniego dojrzewania emocjonalnego do tychże, a cóż dopiero zestawiania z potrawą, zwykle nową, o nowym przesłaniu smakowym. nie sądzę, by którykolwiek z uczestników, chociażby z racji wieku, miał możność i umiejętność oceny wielowiekowego geniuszu zawartego w królu destylatów jakim jest koniak. Jest natomiast ogromnym pozytywem wykorzystanie potencjału marketingowego Martella. Jeżeli tak dostojna marka, ubijając swoje interesy potrafi zebrać w jednym miejscu, tak szacowne grono jakim jest jury tegoż konkursu i chętnych, ambitnych młodych adeptów, do czarnoksięskiej i magicznej sztuki tworzenia nowych smaków, to niech to będzie nawet super oszustwo, obiema rękoma przyklaskuję temu pomysłowi. A skoro danie konkursowe było z polędwiczki wieprzowej, wydobyłem z moich prywatnych zapisków, skromny esej o tym kawałeczku mięska, który dołączam. ********** Jak jestem głodny, przychodzą mi do głowy różne pomysły. O żarciu, jak zwykle?! Znajoma osóbka, przyjaznej i umiłowanej mi płci, poprosiła mnie o przepis na mięsko, jakiego nie będzie w żadnych popularnych publikacjach. Wymyśliłem dawno temu, taką formę polędwiczki (jak to słodko brzmi!) wieprzowej, jakiej jeszcze nie spotkałem w naszej rodzimej a radosnej gastronomii. Oszaleli w pasji twórczej kuchmistrzowie, z długoletnią (dwuletnią) praktyką na stanowisku szefa kuchni, z błyskiem w oku Gordona Ramsey`a, dokonują ohydnej i odrażającej zbrodni na tym najlepszym kawałku świni, wysmażając do imentu na skwarkę, lub zasypując tonami przypraw, coby - podobno - uzyskać jakiś nadzwyczajny efekt smakowy. Oczywiście, dostają na różnych przeglądach wyróżnienia i nagrody, po czym upewniwszy tymi "podbijaczami bębenka" własne EGO, wprowadzają w jakiejś rodzimej restauracji w Nowym Tomyślu lub Ustrzykach Dolnych, nową potrawę, nazywając ją nadzwyczajnie, tworząc barokową oprawę w menu restauracyjnym. A danie ?! Jest po prostu spier.....e, jak mawiał daleki kuzyn ciotecznej siostry mojej ukochanej, śp. mamusi! Kobieta piękna szerokim pojęciem, zmysłowa nadzwyczajną cechą płci, ubrana w męską bieliznę zimową i bojarskie futra, jest jak polędwiczka w wykonaniu "mistrzów" patelni z restauracji hotelowej *** Sandra w Krechowni Dolnej. Tylko konsumować!! A oto, moje dziecko z kabana! Polędwiczka, delikatnie wymasowana męską dłonią , tak samo namaszczona oliwą z pestek winogron, z dodatkiem drobinek skórki i soku limonki, oprószona grubo zmielonym pieprzem, spoczywa w zimnym około godziny. Namoczone kapelusze borowika gotują się do miękkości, w niewielkiej ilości wody z bouqet garni. Pokrojone w słuszną julien nadadzą blasku naszej skruszonej ko...... to znaczy polędwiczce. Po drodze robimy ciasto na kluseczki kładzione, półfrancuskie. Wcześniej przygotowaliśmy sałatkę z modrej kapusty, winnej Szarej Renety, dodatków i odrobiny cynamonu. Gra wstępna za nami. Kładziemy naszą rozleniwioną polędwiczkę na rozgrzane masełko ghi. Ogarniamy ją gorącością, skwierczącą orzechowym blaskiem ze wszystkich możliwych stron, nie zostawiając odrobiny surowej powierzchni, po czym układamy na świeżutkim ręczniczku, co by tłustość występna z niej spłynęła. Na patelenkę z odrobiną masełkowej słodyczy rzucamy garstkę drobnej szalotki, szczyptę pieprzu który wydobędzie całą zmysłowość i pikanterię tego szlachetnego w smaku mięska, po czym delikatnym a jednocześnie zdecydowanym ruchem, tniemy ukośnie cudowne płatki , odkrywając niesamowitą rozkosz wnętrza ze spływającym z niej różowym soczkiem. Zostawiamy lekko niecierpliwą, z rozchylonymi płatkami plasterków, wrzucając zręcznym ruchem pokrojone borowiki na patelnię. Po niewielkiej chwili dolewamy słodkiej śmietanki, z drżeniem oczekiwania ujmujemy nasza przekrwiona polędwiczkę i kładziemy w towarzystwo borowików, zjednoczonych już dobrocią śmietankową!. Zostawiamy, podsycając niewielkim ogniem - niech dojdzie, mając na uwadze wyłożenie kluseczek półfrancuskich z wrzącej wody i spokojne układanie tych dobroci na szlachetnej, białej porcelanie! I to wszystko! Może będzie smakowało?!
Jubileuszowa edycja l'Art de la cuisine Martell 2012
Copyright © 2012 ArtKulinaria
Kontakt
O stronie
Współpraca
Goście ArtKulinariów napisali: